motyw_home

Lubicie Kropliczankę? Ta woda to symbol myślenia bezkrytycznego

MOMA agencja marketing

Kilka tygodni temu na LinkedIn miała miejsce niezwykła akcja promocyjna. Jej niezwykłość polegała nie na innowacyjnym podejściu, a na reakcji na nią środowiska medialnego. Reakcji absolutnie bezkrytycznej.

Producent polskiej wersji serialu “The Office” na Canal+ ciekawym sposobem wprowadził nową produkcję w dyskusje pomiędzy reprezentantami grupy docelowej – użytkowników portalu LinkedIn.  W portalu pojawił się wpis Michała Holca, szefa firmy Kropliczanka. Wyraził w nim marzenie pojawienia się na okładce Forbesa. Wpis opatrzył ‘okładką’, czyli gotowiec dla dziennikarzy. Co więcej wspomniani dziennikarze (łącznie z redaktorem naczelnym) zostali w poście oznaczeni. I zaczęła się zabawa: publicyści zapraszali do wywiadów, użytkownicy portalu gratulowali odwagi. Nikt jednak nie zadał sobie trudu i nie sprawdził, kim jest pan Michał. I czy w ogóle jest…

Tak właśnie, pan Michał nie istnieje. Podobnie jak Kropliczanka.

Dzisiaj profil świeci pustką. Zażenowanie jednak pozostało. W mojej głowie rodzi się od razu pytanie o kondycję dziennikarstwa (obserwuję ją od wielu lat i mam swoje przemyślenia, natomiast upadają resztki nadzieji). O to, jak wielki (i czy w ogóle!) jest wysiłek wkładany w weryfikację podawanych treści, uczciwość rozmówców, prawdziwość faktów. Lękiem napawa mnie to tym większym, że obserwuję brak krytycznego myślenia u dorosłych i brak podążania edukacji najmłodszych w tym kierunku. Skoro już jednak mleko się rozlało, potraktujmy wspomnianą akcję jako znak ostrzegawczy i wyciągnijmy lekcję.

W Internecie może pojawić się wszystko. Od wpisu w Wikipedii po sylwetki nieistniejących osób. Od niesprawdzonego i błędnie podanego faktu po celowo zmanipulowanego newsa. Idąc dalej spotkamy jeszcze deepfake’i. Nie jesteśmy jednak bezbronni! Mamy… własne mózgi. Nie rozleniwiajmy ich za bardzo i korzystajmy z ich sugestii. Jeśli pojawi się wątpliwość, weryfikujmy. Gdzie?

Każde z nas może zgromadzić własną bazę wiarygodnych źródeł. Trudno doszukać się tych naprawdę obiektywnych, dlatego nie chcę niczego z pełną odpowiedzialnością rekomendować. Dam jednak kilka przykładów.

Strona fakenews.pl prowadzona przez fundację „Przeciwdziałamy dezinformacji”, która poza samą weryfikacją podaje też źródła.

Jak mówią autorzy strony demagog.org.pl, Stowarzyszenie Demagog, prowadzące serwis, jest pierwszą w Polsce organizacją fact-checkingową. Jej głównym celem jest poprawa jakości debaty publicznej poprzez dostarczanie obywatelom bezstronnej i wiarygodnej informacji. Demagog weryfikuje wypowiedzi publiczne i wprost określa, czy mamy do czynienia z prawdą, kłamstwem czy może z manipulacją. W serwisie przejrzeć można też pełną i aktualizowaną listę fake news’ów. Warto sprawdzić.

Jeśli macie swoje własne źródła, podzielcie się nimi z innymi. Skorzystamy na tym wszyscy.

Życzę Wam powodzenia. Niech myślenie krytyczne będzie z Wami 😉

logo MOMA pion