motyw_home

Marketing na dobranoc, czyli dlaczego zostawiamy komunikację marketingową na sam koniec firmowej układanki?

MOMA agencja marketing

Powyższe pytanie stało się główną tezą, którą ukuły Marta Cała-Sturzbecher i Sabina Szewczyk-Wajda podczas wywiadu publicznego, jaki odbył się w pierwszych dniach listopada w ramach XXVIII Sympozjum KRUSZYWA CEMENT WAPNO. Rozmowa dotyczyła komunikacji marketingowe podmiotów z branży wydobywczej, jednak brak spójności działań, konsekwencji i traktowania marketingu jak ‘zło konieczne’, powracały w rozmowie jak bumerang.

Sabina Szewczyk-Wajda, organizująca Sympozjum z ramienia BMP (wydawca i organizator konferencji branżowych), zna branżę wydobywczą od podszewki. Dlatego pytania, które padały z jej strony, odzwierciedlały sytuację w branży i podejście podmiotów do działań marketingowych.

Public relations w branży górniczej – wymóg czy fanaberia?

Od tego pytania wszystko się zaczęło i w zasadzie odpowiedź na nie stanowiła punkt wyjścia, ale i po części odpowiedź na pytanie-tezę 😉 Zrozumienie, że public relations, czy szerzej mówiąc komunikacji marketingowej, zdecydowanie bliżej do wymogu niż fanaberii, jest kluczowe. Można użyć nawet innego określenia – nie wymóg, a oczywistość.

Z komunikacją marketingową jest jak z komunikacją osobistą – nawiązywane relacje na linii marki-konsumenci możemy odnieść do relacji zawiązywanych na polu osobistym. Jeśli komunikujemy się na co dzień ze znajomymi, odpowiadamy na telefony, pomagamy sobie, pozostajemy w relacji i nagle przestaniemy, to nie będzie to zrozumiałe dla otoczenia. Po kilku próbach nawiązania kontaktu duża część naszych znajomych może przestać próbować i relacja znacząco się osłabia. Po czasie przerwy powrót na poprzednie tory jest długotrwały, a czasami już niemożliwy w pełnym wymiarze. Zachwiane zostało poczucie zaufania.

Po drugie konsumenci oczekują od marek tego, że będą otwarte na dialog. Taki dzisiaj jest rynek, niezależnie od branży. Branża wydobywcza mocno oddziałuje na społeczność lokalną i swoje najbliższe otoczenie. Mało który podmiot może sobie pozwolić na zupełnie ignorowanie głosów płynących z zewnątrz. Ponadto działania na polu lokalnym przekładają się na employer branding, zatem korzyści jest więcej.

Trzeci argument to działania antykryzysowe. Mając dobry wizerunek i trwałe, pozytywne relacje, możemy liczyć na to, że z sytuacji kryzysu wyjdziemy obronną ręką, lub chociaż mniej poturbowani. A kiedy chodzi o ‘być albo nie być’ spółki, liczą się wszystkie kwestie.

Czy jest to tylko dla „dużych”?

Odpowiedź na to pytanie wydaje się być oczywista, mając na uwadze powyższe argumenty, jednak warto podkreślić: wielkość podmiotu nie ma znaczenia. Rzecz jasna duże podmioty będą miały zapewne większe budżety i co za tym idzie – być może będą miały większe możliwości. Niemniej rynek zna wiele przykładów działań niskonakładowych, które realizowały cele z niesamowitym skutkiem.

Marta i Sabina mówiły rzecz jasna nie tylko o praktykach branżowych niewartych powielania. Dużą część rozmowy zajęły dobre praktyki, które w branży działającej z niemałym rozmachem, także podobny rozmach prezentują. Jest ich wiele, a jako, że większość firm prowadzi działania na własnych, lokalnych obszarach, czerpać inspiracje i podpatrywać rozwiązania można do woli.

Wróćmy zatem do samego początku: dlaczego zostawiamy komunikację marketingową na sam koniec firmowej układanki?

Bo często brak w managerach zrozumienia, że komunikacja marketingowa musi być ciągła, oparta o strategię i działać w wielu kanałach. Jeśli to stanie się jasne, marketing wskoczy na właściwe miejsce w przedsiębiorstwach z branży wydobywczej.

Dobre praktyki trzeba nagradzać

Wspomniane wyżej dobre praktyki zostały dostrzeżone i uhonorowane nie tylko podczas rozmowy. Zaraz po wywiadzie odbyło się wręczenie nagród w konkursie EKOkopalnia, w którego jury zasiada Marta. Gratulujemy zwycięzcom tegorocznej edycji!

Powyższe pytanie stało się główną tezą, którą ukuły Marta Cała-Sturzbecher i Sabina Szewczyk-Wajda podczas wywiadu publicznego, jaki odbył się w pierwszych dniach listopada w ramach XXVIII Sympozjum KRUSZYWA CEMENT WAPNO. Rozmowa dotyczyła komunikacji marketingowe podmiotów z branży wydobywczej, jednak brak spójności działań, konsekwencji i traktowania marketingu jak ‘zło konieczne’, powracały w rozmowie jak bumerang.

Sabina Szewczyk-Wajda, organizująca Sympozjum z ramienia BMP (wydawca i organizator konferencji branżowych), zna branżę wydobywczą od podszewki. Dlatego pytania, które padały z jej strony, odzwierciedlały sytuację w branży i podejście podmiotów do działań marketingowych.

Public relations w branży górniczej – wymóg czy fanaberia?

Od tego pytania wszystko się zaczęło i w zasadzie odpowiedź na nie stanowiła punkt wyjścia, ale i po części odpowiedź na pytanie-tezę 😉 Zrozumienie, że public relations, czy szerzej mówiąc komunikacji marketingowej, zdecydowanie bliżej do wymogu niż fanaberii, jest kluczowe. Można użyć nawet innego określenia – nie wymóg, a oczywistość.

Z komunikacją marketingową jest jak z komunikacją osobistą – nawiązywane relacje na linii marki-konsumenci możemy odnieść do relacji zawiązywanych na polu osobistym. Jeśli komunikujemy się na co dzień ze znajomymi, odpowiadamy na telefony, pomagamy sobie, pozostajemy w relacji i nagle przestaniemy, to nie będzie to zrozumiałe dla otoczenia. Po kilku próbach nawiązania kontaktu duża część naszych znajomych może przestać próbować i relacja znacząco się osłabia. Po czasie przerwy powrót na poprzednie tory jest długotrwały, a czasami już niemożliwy w pełnym wymiarze. Zachwiane zostało poczucie zaufania.

Po drugie konsumenci oczekują od marek tego, że będą otwarte na dialog. Taki dzisiaj jest rynek, niezależnie od branży. Branża wydobywcza mocno oddziałuje na społeczność lokalną i swoje najbliższe otoczenie. Mało który podmiot może sobie pozwolić na zupełnie ignorowanie głosów płynących z zewnątrz. Ponadto działania na polu lokalnym przekładają się na employer branding, zatem korzyści jest więcej.

Trzeci argument to działania antykryzysowe. Mając dobry wizerunek i trwałe, pozytywne relacje, możemy liczyć na to, że z sytuacji kryzysu wyjdziemy obronną ręką, lub chociaż mniej poturbowani. A kiedy chodzi o ‘być albo nie być’ spółki, liczą się wszystkie kwestie.

Czy jest to tylko dla „dużych”?

Odpowiedź na to pytanie wydaje się być oczywista, mając na uwadze powyższe argumenty, jednak warto podkreślić: wielkość podmiotu nie ma znaczenia. Rzecz jasna duże podmioty będą miały zapewne większe budżety i co za tym idzie – być może będą miały większe możliwości. Niemniej rynek zna wiele przykładów działań niskonakładowych, które realizowały cele z niesamowitym skutkiem.

Marta i Sabina mówiły rzecz jasna nie tylko o praktykach branżowych niewartych powielania. Dużą część rozmowy zajęły dobre praktyki, które w branży działającej z niemałym rozmachem, także podobny rozmach prezentują. Jest ich wiele, a jako, że większość firm prowadzi działania na własnych, lokalnych obszarach, czerpać inspiracje i podpatrywać rozwiązania można do woli.

Wróćmy zatem do samego początku: dlaczego zostawiamy komunikację marketingową na sam koniec firmowej układanki?

Bo często brak w managerach zrozumienia, że komunikacja marketingowa musi być ciągła, oparta o strategię i działać w wielu kanałach. Jeśli to stanie się jasne, marketing wskoczy na właściwe miejsce w przedsiębiorstwach z branży wydobywczej.

Dobre praktyki trzeba nagradzać

Wspomniane wyżej dobre praktyki zostały dostrzeżone i uhonorowane nie tylko podczas rozmowy. Zaraz po wywiadzie odbyło się wręczenie nagród w konkursie EKOkopalnia, w którego jury zasiada Marta. Gratulujemy zwycięzcom tegorocznej edycji!

Sympozjum KRUSZYWA CEMENT WAPNO
Sympozjum KRUSZYWA CEMENT WAPNO
Sympozjum KRUSZYWA CEMENT WAPNO
Sympozjum KRUSZYWA CEMENT WAPNO
Sympozjum KRUSZYWA CEMENT WAPNO
Sympozjum KRUSZYWA CEMENT WAPNO
logo MOMA pion